Czy skutki kryzysu są dla Ciebie odczuwalne we własnym życiu?

tak
nie

 

Rok Stanisława Ostoi-Kotkowskiego na Mazowszu

26.06.201213:32

Sylwester

 Samorząd Województwa Mazowieckiego ogłosił rok 2012 "Rokiem Stanisława Ostoja-Kotkowskiego na Mazowszu". Jest to wydarzenie kulturalne pierwszej wody, bowiem Stanisław Ostoja-Kotkowski - mieszkaniec Ziemi Przasnyskiej, twórca sztuki laserowej i prekursor grafiki komputerowej, którego dokonania artystyczne, jako drugiego po Fryderyku Chopinie, zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

Cieszy fakt, że w 90. rocznicę urodzin wybitnego twórcy, został On uhonorowany przez społeczność Mazowsza. Bez wątpienia będzie to jedno z najważniejszych przedsięwzięć kulturalnych Mazowsza, a obchody Roku niewątpliwie przyczynią się do upowszechnienia dorobku tego wybitnego artysty.

Dlatego też Gmina ma szansę włączyć w projekt upowszechniania twórczości Stanisława Ostoi-Kotkowskiego. Znakomitą okazją jest VI Festyn Rodzinny ŁOJE 2012, a hojnością wykazał się Zarząd Województwa Mazowieckiego, który sprezentował Gminie widowisko muzyczno-laserowe „Muzyka światła”. Będzie ono współczesną realizacją Malowania muzyki światłem lasera - credo artystycznego Ostoi-Kotkowskiego. Dokonają tego dwaj młodzi pasjonaci sztuki jaką uprawiał Kotkowski. Są to Robert Kanaan przez krytyków muzycznych zwany „polskim J.M. Jarrem” i pasjonat światła laserowego Andrzej Połczyński z Firmy Spec Art., których realizację obejrzymy w czasie festynu rodzinnego. Prezentujemy poniżej dwa artykuły, które przybliżą naszych bohaterów.
 

Malarz muzyki i światła

Portret Stanisława Ostoi- Kotkowskiego światłem szkicowany

W cyklu Człowiek i jego dzieło prezentujemy portret niezwykłego Przasnyszanina, obywatela świata i mieszkańca Australii zarazem - Stanisława Ostoi- Kotkowskiego.
 

Okazja to znakomita wszak 28 grudnia 1922 roku, 90 lat temu, Stanisław ujrzał świat w Dobrzyniu. Jako piętnastolatek przybył z rodziną z Brodnicy do Przasnysza. Przyjechali do grodu Przaśnika w 1937 roku, gdzie ojciec został dyrektorem banku w Komunalnej Kasie Oszczędności, która mieściła się w budynku dzisiejszego Miejskiego Domu Kultury. Z tym miejscem, dziś noszącym jego imię, życie państwa Kotkowskich było ściśle związane. Jego matka przez wiele lat była kierownikiem miejskiej, a potem Powiatowej Biblioteki Publicznej w Przasnyszu, także z siedzibą w MDK. Choć Ostoja- -Kotkowski spędził w naszym grodzie zaledwie 8 lat, to jego zainteresowania i przebłyski talentu, właśnie w Przasnyszu się klarowały, podobnie jaki i poczucie patriotyzmu i przyjaźnie, które potem wiernie pielęgnował. Tu bowiem pobierał lekcje malarstwa u Olgierda Vetesco, tu powstały pierwsze jego obrazy.


 

Była elektrykiem pasjonatem

W czasie wojny uczył się elektryki, którą potem wprzągł w swoje genialne eksperymenty artystyczne.

Dzięki znajomości mechaniki, podstaw elektryki i języka niemieckiego wyniesionej z gimnazjum, mógł w czasie wojny utrzymywać rodzinę. Ojca zabrano do oflagu, on pracował jako mechanik, potem jako kierowca niemieckiego lekarza. W czasie okupacji należał do AK, a służbowy „Adler” służył do przewożenia łączników i broni. Pod koniec wojny, wzięty jako zakładnik przez Niemców, uciekł i przedostał się do okupowanej przez Amerykanów strefy niemieckiej. Lata 1945 - 1949 to pobyt w Niemczech, stypendium i studia w Akademii Sztuk Pięknych w Dusseldorfie. Po ukończeniu studiów pod koniec 1949 roku wyemigrował do Australii, gdyż tamtejszy rząd pokrywał koszty podróży i obiecywał pomoc w znalezieniu pracy. Ukrył prawdziwe wykształcenie. Pracował w Melbourne jako stróż nocny w fabryce cementu, w restauracji, a jednocześnie kontynuował naukę studiując w Wiktoriańskiej Szkole Sztuk Pięknych. Przełomowym wydaje się moment, gdy Kotkowski potem zatrudnił się jako malarz elewacji domów przy kopalni węgla w Lake Creek. Pewnego dnia zbuntował się i zamiast na kremowo czy zielono, jak od niego wymagano, pomalował dom wyrazistą czerwienią. Pracodawcom spodobało się to. Sądzę, że najprościej swoje artystyczne credo sformułował w jednym z listów do matki.

Malował muzykę

Jeszcze studiując w Niemczech, po obejrzeniu pierwszy raz spektaklu operowego napisał - Będę malował muzykę. I ta dewiza oraz artystyczny bunt towarzyszył Kotkowskiemu przez następne 45 lat tworzenia na kontynencie australijskim.

Opisanie dokonań artystycznych w krótkim artykule, to zadanie karkołomne. Obszerniej i interesująco uczynili to Agnieszka i Krzysztof Gadomscy w próbie monografii - „Stanisław Ostoja-Kotkowski mistrz światła”, którą posiłkuję się w pisaniu tego artykułu. Pokuszę się jedynie na wskazanie tych momentów, które zaświadczają o wizjonerskim podejściu Kotkowskiego i artystycznym patrzeniu nawet poza australijski bezkresny horyzont sztuki. Tak daleki, że w lutym 2008 roku archiwum prac Stanisława Ostoi- Kotkowskiego na University of Melbourne zostało wpisane do projektu UNESCO - Memory of the World register for Australia. Jest to Lista Światowego Dziedzictwa Kultury, której celem jest gromadzenie najbardziej wartościowych dokumentów obrazujących historię świata. Ostoja-Kotkowski to drugi Polak po...Fryderyku Szopenie, który został wpisany na taką listę! Spójrz zatem Czytelniku na jego najważniejsze dokonania i oceń sam, jaki diamentem Kotkowski był.

W 1968 r. zastosował, po raz pierwszy na świecie technikę laserową, podczas przedstawienia, na Festiwalu Sztuki w Adelajdzie, kiedy laser powstał /sic!/ w 1960 roku. Dwa lata później wykonał gigantyczny fresk (18m/3m) na budynku portu lotniczego w Adelajdzie i płaskorzeźbę na budynku Domu Polskiego w Adelajdzie. W 1971. skonstruował 30- metrową wieży chromasoniczną oraz odbyła się światowa premiera koncertu „Synchronos”. Potem w 1975 r. - na Festiwalu Sztuki w Canberze miała miejsce prezentacja „Thereminów”, urządzeń tworzących muzykę w zetknięciu z ludzkim ciałem. Rok 1978 to zbudowanie śpiewającej wieży „Laser Chromasonics Tower”, reagującej na ruch uliczny gamą kolorowych, pulsujących świateł, wystawa na EXPO 78 oraz konstrukcja lasera chroma-sonicznego - „Chromason Mark II”. W 1982 roku zrealizował laserową oprawę sceniczną do „Wesela”- St. Wyspiańskiego. Rok 1983 - wystawa w Galerii Barry Stere’a w Sydney, z udziałem ministra nauk i technologii. Prezentacja kolaży optycznych, kinetyki laserowej i „thereminów”.

1985 - wykorzystanie „vapour laser” o zielono-żółtej barwie do różnorodnych kompozycji, projektu znaczka pocztowego i koncertów laserowych

1986 - eksperyment „Solaris”, kinetyczny fresk słoneczny

1988 - prezentacja „Solaris” na wystawie EXPO 88 w Brisbane, koncerty laserowe, pod niebem,
w Sydney z okazji 200-lecia Australii.

1989 - wykonanie pierwszych grafik komputerowych w kolorze, opartych na formule matematycznej Mandelbrota.

1991 - udział w wystawie „Jesteśmy”, w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Prezentacja warsztatów laserowych ”Synkronos- 91”.


 

Mag XX wieku

To jedynie maleńka cząstka dokonań tego przasnyskiego wizjonera, nazywanego w Australii „Magiem XX wieku”, „ Czarnoksiężnikiem”.

Pominąłem z konieczności jego prace nad dźwiękiem kwadrofonicznym- pierwsze próby w Australii, liczne prace scenograficzne z wykorzystaniem lasera, koncerty muzyczne, których był autorem. Świat zna też Ostoję-Kotkowskiego jako znakomitego fotografika. Uprawiał fotografię kinetyczną, czyli fotogramy służyły mu do ukazywania dynamiki świata i człowieka. Poprzez umiejętne łączenie muzyki, fotografii, plastyki, tworzył bajeczne, ożywione obrazy. Osobnym rozdziałem w twórczości Ostoi- -Kotkowskiego była działalność polonijna. Już w 1969 roku opracował stronę dźwiękową i wizualną „Pasji wg. św. Łukasza” Krzysztofa Pendereckiego. Realizacja wykraczała wówczas ponad dostępne efekty wzrokowe, słuchowe i malarskie. Jego pomniki – Tadeusza Kościuszki, czy Bohaterstwa Żołnierza Polskiego, był jednym z pierwszych pomników, na których pojawiło się słowo ,,Katyń 1940”. Nieprawdopodobne wrażenie robi także mozaika z 1986 roku, jaką wykonał Kotkowski dla polskiego kościoła św. Maksymiliana Kolbe na przedmieściach Adelajdy. A gigantyczna konstrukcja świetlna
z polskimi akcentami, złożona z 1800 żarówek zainstalowana na 11 piętrach budynku British Petroleum w Melbourne, widoczna była z okien samolotu. Już w 1982 roku zadziwiała mieszkańców i przybyszów do Melbourne.

Kotkowski nie założył rodziny. Jego rodzinę stanowiły grafiki, kompozycje chromasoniczne, emaliowe obrazy, fotografie, rzeźby, muzyka, a nade wszystko laser. W nim dojrzał bowiem genialne, proste i nieograniczone możliwości tworzenia. To nic, że ta maleńka wstęga światła, to tylko narzędzie, rylec.


 

Naśladował Aborygenów

W swej skromności mówił o sobie: „Jestem jak człowiek pierwotny, który w jaskini wziął kawałek węgla w rękę i próbuje kreślić na ścianie, pierwsze, nieporadne znaki”. I on je kreślił „węglem” - światłem lasera, thereminami czy wieżami chromasonicznymi, ,,tłumaczącymi” na obrazy, barwy, dźwięki i …nadzieję, że wyobraźnia twórcza Kotkowskiego sięgała tego, co dotychczas było nieosiągalne. Otworzył niezwykły rozdział w nowoczesnej sztuce, rozdział sięgający marzeń, by przekładać na obrazy fale mózgowe alfa, co w 70. latach przeszłego wieku zakrawało na szaleństwo, a dziś stało się faktem.

Bo i Kotkowski szalonym twórcą był, bowiem uwierzył, że sztuka jest wyłącznie własnością artysty. I jedynie on może wyznaczać jej granice. A Stanisław Ostoja-Kotkowski przekroczył wszelkie i stworzył dzieło niedoścignione.


 


 

Bogusław Kruszewski

Nota prawna Polityka prawności Wszelkie prawa zastrzeżone © Krzynowłoga Mała 2008

Projekt,

CMS,

hosting

-

Maxus Net Communications 2007